Wtorek
10:00-15:00
Muzeum Techniki i Komunikacji
ul. Niemierzyńska 18A
W muzeum stoją trzy autobusy i siedem tramwajów. Poza jednym autobusem, wszystkie woziły mieszkańców naszego regionu. Najdłużej – tramwaje typu bremen.

W 1926 r. do Szczecina trafiła potężna partia 40 wagonów z fabryk w Bremen i Dessau. Bremen był w owym czasie nowoczesnym tramwajem, choćby dlatego, że miał zabudowany pomost. Na dachu – do specjalnych kaset wkładano tabliczki z informacją o linii i kierunku jazdy. Nocą tabliczki były podświetlane.

Bremenkami kieruje się przy pomocy trzech korb – mówi Roman Mirek, długoletni, szczeciński motorniczy. – Nastawnica służyła do rozruchu i hamowania, hamulec postojowy zaciągało się na przystankach i w zajezdni a piasecznicą dozowało ilość piasku wysypywanego zimą na tory. Motorniczy bremena używał również nogi – do naciskania pedału dzwonka.

Prezentowany tramwaj jeździł z numerem 133 – od 1926 do 1971 r. Został wówczas przebudowany w warsztatach Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej na pług wirnikowy. Do 2006 r. odśnieżał szczecińskie ulice, wyjeżdżając z zajezdni przy ul. Kolumba, później z zajezdni Niemierzyn.

Tramwaj został skrócony o jeden pomost – opowiada Roman Mirek. – Musiało być miejsce na szczotki. Wagon obsługiwało dwóch pracowników – jeden prowadził tramwaj, drugi zajmował się pługiem. W czasie ciężkich zim bywało, że musiał sobie radzić jeden człowiek. Wówczas, niezależnie od mrozu, trzeba się było dobrze napocić, kręcąc korbami tramwaju i kołem do podnoszenia szczotki. Podczas przeróbki wagonu pasażerskiego na pług, korbę hamulca postojowego zastąpiono kołem. Do rozruchu szczotek służyła osobna nastawnica. W październiku 2008 r. pług został przekazany naszemu muzeum. Przeszedł renowację i dwa lata później wrócił do wyremontowanej zajezdni Niemierzyn.

W latach 50-tych autobusy produkowano w Polsce wyłącznie w Sanoku; były jednak zbyt małe. Co prawda testowano, przygotowany w warszawskim Biurze Konstrukcyjnym Przemysłu Motoryzacyjnego, prototyp odra, ale ostatecznie w 1958 r. zdecydowano się na zakup licencji. Czechosłowacka skoda 706RTO karosa miała być produkowana w Jelczańskich Zakładach Samochodowych koło Oławy. Skoda zmieniła się więc w jelcza, którego obłe kształty niemal identyczne z przodu i z tyłu, zyskały mu potoczną nazwę ogórka. Nazywano go także kaszalotem, niektórym opływowe kształty kojarzyły się z wielorybem, ale do historii przeszedł jako ogórek.

Nasz jelcz 043 został odbudowany w warsztatach Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. W czerwcu 2001 r. rozpoczęło się składanie ogórka z trzech wraków, które zostały odnalezione przez członków Szczecińskiego Towarzystwa Miłośników Komunikacji Miejskiej. Jeden wrak rdzewiał na placu w Skolwinie, drugi w Gryfinie a nadwozie przyjechało z Opalenicy koło Poznania. Pomysłodawcą puszczenia wyremontowanego autobusu na szczecińskie ulice był Remigiusz Grochowiak, ówczesny prezes towarzystwa. Jego książkę o szczecińskich autobusach można kupić w kasie muzeum. We wrześniu ogórek po raz pierwszy wyjechał na ulice Polic i Szczecina.